Aktualności
Archeologia na tropie morderstwa sprzed 1300 lat
W 2011 r. podczas badań prowadzonych na cmentarzysku w północno-zachodnich Chinach archeolodzy znaleźli szkielet młodego mężczyzny tkwiący w szybie bogato wyposażonego grobowca sprzed 2000 lat. Przyjęli, że to szczątki rabusia, któremu zdecydowanie nie powiodła się akcja plądrowania grobu. Wnikliwa analiza kości oraz datowanie radiowęglowe skłoniły naukowców do wysnucia zupełnie innych wniosków – według nich denat nie był złodziejem, a raczej ofiarą zabójstwa.
W 2002 r. podczas budowy gazociągu w wiosce Shiyanzi w północno-zachodnich Chinach robotnicy natrafili na groby szkieletowe. Archeolodzy zbadali je dopiero w latach 2009 i 2011. Nekropolia liczyła kilkanaście pochówków pochodzących z początków naszej ery, a więc z czasów Wschodniej Dynastii Han. Jeden z grobowców wzbudził szczególne zainteresowanie. Należał on najprawdopodobniej do trzyosobowej rodziny złożonej z dorosłych, ok. trzydziestoletniej kobiety i mężczyzny w wieku ok. 35-40 lat, a także dziecka w wieku 7-8 lat, którego płci nie udało się określić. Spore rozmiary komory grobowej wynoszące 18 m² pozwalają przypuszczać, że była to rodzina o wysokim statusie społecznym. Ale nie tylko to. O tym, że pierwotne wyposażenie musiało być faktycznie bogate świadczy również pionowy szyb wykopany później przez rabusiów, dzięki któremu zdołali oni ukraść większość cenniejszych przedmiotów. Jeszcze jednym śladem tego niecnego procederu miał być kompletny szkielet młodego, bo 25-letniego, mężczyzny, zalegający w dość nienaturalnej pozie w owym szybie. Badacze wstępnie założyli, że są to pozostałości jednego ze złodziei, któremu ewidentnie nie poszczęściło się przy plądrowaniu grobowca.


Dalsze specjalistyczne analizy doprowadziły do zupełnie odmiennej interpretacji. Datowanie radiowęglowe potwierdziło chronologię pochówku rodziny pogrzebanej w grobowcu, a także wykazały, że „ponadprogramowy” szkielet mężczyzny z szybu pochodzi z VII stulecia, kiedy Chinami władała dynastia Tang. Taki wynik nie podważał jeszcze tezy o jego złodziejskiej profesji. Przełomem okazały się natomiast spostrzeżenia antropologa, który stwierdził wiele śladów użycia ostrego narzędzia, zwłaszcza na czaszce i kościach klatki piersiowej. Sugerowały one, że osobnik ten został wielokrotnie i śmiertelnie pocięty przez conajmniej dwie osoby. Użyły one prawdopodobnie m.in. miecza, który odkryto w pobliżu jego kości. W efekcie naukowcy zmienili swoją wcześniejszą interpretację, uznając, że szczątki należą do prawdopodobnie zamordowanego mężczyzny, którego ciało wraz z narzędziem zbrodni ukryto w starszej o kilka stuleci mogile.
.jpg)
Zdaniem zespołu badawczego dzięki takiemu posunięciu zabójca lub raczej zabójcy mogli liczyć na to, że nikt nie znajdzie zwłok zbyt szybko albo nie znajdzie ich wcale. Jego członkowie zaznaczyli przy tym w artykule opublikowanym w najnowszym numerze czasopiśma „Archaeological and Anthropological Sciences”, że ukrywanie ofiar moderstw na starszych nekropoliach znane jest również z czasów bardziej nam współczesnych niemal z całego świata. Wiedzą zapewne o tym zarówno wielbiciele tematyki true crime, jak i pasjonaci historii najnowszej. Niektóre ze zwłok osób, które zaginęły ze względów politycznych podczas konfliktu w Irlandii Północnej w drugiej połowie XX w., odnajduje się wciąż nie tylko na bagnach lub w lasach, ale też w starszych grobach. Taką możliwość rozważali również niemieccy policjanci, gdy w miejscu utknęło ich śledztwo w sprawie Birgit Meier, która zaginęła bez śladu latem 1989 r. Nie wykluczali bowiem, że ciało poszukiwanej może znajdować się w obrębie innego pochówku, co określili mianem „double-decker”, czyli piętrowca. Na podobny pomysł wpadł w 1995 r. mieszkaniec stanu Kolorado, który zamordował żonę, a że pracował na cmentarzu, tym łatwiej było mu „podrzucić” jej zwłoki do grobu przygotowanego dla weterana II wojny światowej. Pogłębił dół o ok. 60 cm, umieścił ciało martwej żony, a następnie zakopał. Przyznał się do tego dopiero w 2017 r.
-(1).jpg)
Autorzy badań grobowca w Shiyanzi określili obrazowo powyżej opisaną praktykę morderców jako „ukrywanie liścia w lesie”, której celem jest uniknięcie odpowiedzialności za popełniony czyn. Rozwikłanie zagadki człowieka z Shiyanzi wpisuje się zatem w długą historię zachowań ludzkich związanych ze zbrodnią.
.jpg)

_____________
Ewelina Siemianowska (ur. 1981) historyk i archeolog, oba kierunki ukończyła na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Interesuje się wczesnym średniowieczem, w tym zwłaszcza osadnictwem i komunikacją, którym poświęciła szereg artykułów naukowych. Jest redaktorem portalu wczesneśredniowiecze.pl.
Portal prowadzony przez
Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnieul. Kostrzewskiego 1, 62-200 Gniezno
t: 61 426 46 41
e: wczesnesredniowiecze@muzeumgniezno.pl

