Artykuły
„Oto jest Powieść minionych lat”, czyli o fundamencie średniowiecznej historiografii ruskiej
Kiedy mowa o kulturze intelektualnej średniowiecznej Rusi w pierwszej kolejności przychodzi nam na myśl tytuł najstarszego zachowanego latopisu – „Powieść minionych lat”, a także imię Nestora, czyli możliwego twórcy tego zabytku. Ten najdorodniejszy owoc ruskiej historiografii bywa błędnie uznawany za kronikę albo rocznik. Przyjrzyjmy się zatem jego specyfice.
Początek XII w. był szczególnym momentem dla dziejopisarstwa młodych chrześcijańskich monarchii słowiańskich Europy Środkowej i Wschodniej. Wtedy to wśród elit skupionych wokół Przemyślidów, Piastów i Rurykowiczów krzepła tożsamość państwowo-religijna: ludzie władzy i związani z nimi intelektualiści odczuwali potrzebę jasnego zdefiniowania tego, kim są i co ich ukształtowało jako wspólnotę. Dążono do uporządkowania wiedzy o przeszłości dynastii, państwa i jego mieszkańców. W tym samym czasie, gdy na dworze Przemyślidów Kosmas tworzył „Kronikę Czechów”, polski książę Bolesław Krzywousty zlecił zagranicznemu intelektualiście uporządkowanie piastowskiej tradycji dynastycznej. Tak powstała „Kronika i czyny książąt, czyli władców Polski”, zwana najczęściej Kroniką Anonima tzw. Galla. Jej powstanie należy rozpatrywać w kontekście ówczesnych wydarzeń, gdy po kryzysach z czasów Bolesława Szczodrego i Władysława Hermana, w kręgu charyzmatycznego księcia tliła się nadzieja na utrzymanie spójności państwa i gdy późniejsze rozbicie dzielnicowe nie było jeszcze czymś nieuniknionym. Z podobną sytuacją mamy do czynienia na ówczesnej Rusi.
Po okresie niepokojów, które nastąpiły w czasach rządów synów zmarłego w 1054 r. Jarosława Mądrego, większa część władztwa Rurykowiczów znów znalazła się pod berłem jednego panującego. Mowa o Włodzimierzu Monomachu, który od 1113 do 1125 r. zasiadał w Kijowie, na najważniejszym spośród ruskich stolców książęcych. Samodzielnie lub z pomocą synów rządził sporą częścią Rusi. Absolutne rozdrobnienie również nie było zatem jeszcze przesądzone. Na dworach Rurykowiczów funkcjonowała już wtedy tradycja historiograficzna. Istniały dzieła piśmiennictwa, które jednak w większości nie zachowały się do naszych czasów, a także przekazy ustne. Sam Monomach był nie tylko zdolnym władcą i dowódcą wojskowym, ale także wybitnym intelektualistą, którego spuścizna literacka znana jest pod nazwą „Pouczenia”. Cenił zdolności intelektualne, takie jak znajomość języków obcych, oraz darzył szacunkiem erudytów, zwanych po rusku kniżnikami. W jego otoczeniu około drugiej dekady XII w. działał autor, którego wielu badaczy utożsamia z „Nestorem”, hagiografem i mnichem Klasztoru Pieczerskiego w Kijowie. Sprawa nie jest jednak całkowicie przesądzona, stąd pozwolę sobie ujmować jego imię w cudzysłów. Niewątpliwie był to człowiek wykształcony, dobrze znający Biblię, a także apokryfy, klasykę literatury bizantyńskiej i starożytnej oraz dorobek piśmiennictwa słowiańskiego. Pod auspicjami Monomacha i w duchu ówczesnego klimatu politycznego uporządkował on dotychczasową tradycję dynastyczną Rurykowiczów, tworząc słynną „Powieść minionych lat” (inaczej „Powieść doroczną”, po starorusku „Powiest wremiennych liet”, dalej: PWL). Już pierwsze słowa: „Oto jest Powieść minionych lat, skąd była poszła ziemia ruska, kto w Kijowie zaczął jako pierwszy władać jako książę i skąd ziemia ruska była się stała” zapowiadają ogólnoruską, wewnętrznie spójną opowieść o ruskiej dynastii książęcej, o stworzonym przez nią państwie i o tym, jak to państwo ukształtowało swoje terytorium. Dzieło jest szczytowym osiągnięciem dziejopisarstwa średniowiecznej Rusi i fundamentem późniejszej tradycji. W kolejnych wiekach stało się punktem odniesienia dla kolejnych kniżników, a przy okazji do dziś pozostaje nieocenionym źródłem wiedzy do dziejów nie tylko Rusi, ale także narodów sąsiednich, takich jak Polacy, Węgrzy czy ludy stepu.
,-czyli-najstarszego-rekopisu-zawierajacego-powiesc-doroczna.jpg)
PWL to najstarszy i najbardziej modelowy przykład latopisu, czyli charakterystycznego dla kultury Słowiańszczyzny Wschodniej gatunku piśmiennictwa. Wybitny polski znawca dziejów Rusi, Andrzej Poppe, trafnie zdefiniował go jako „wykład dziejów rodzimych, w których poszczególne świadectwa i relacje umieszczone są pod określoną datą roczną”. Mimo, że treść takiego dzieła podzielona jest na lata (podawane zawsze według zaczerpniętej z Bizancjum rachuby Anno Mundi, czyli od stworzenia świata 5509 lat przed Chrystusem), nie jest ono ani rocznikiem, ani tym bardziej kroniką. To, co zawarto w poszczególnych zapiskach rocznych razem tworzy spójną opowieść o przeszłości, zgodnie ze strategią narracyjną danego kniżnika, czyli konkretnym celem i sposobem opowiadania historii. Zapiski te nie są, jak w przypadku łacińskich roczników, totalnie samoistne i skupione na jednym wydarzeniu. Oczywiście różni twórcy mieli różne podejście do podziału tworzonej narracji. I tak w przypadku PWL pod pojedynczą datą nie mamy jedynie opisu wydarzeń dziejących się w tym, konkretnym roku. Data jest raczej markerem, który pomaga czytelnikowi mniej więcej ulokować dany fragment opowieści w czasie. Przykładowo: wiadomość o śmierci Bolesława Chrobrego (zm. w 1025 r.) podano tu pod rokiem 6538 (czyli 1030), a to dlatego, że mowa jest tam o kryzysie pierwszej monarchii piastowskiej, którego źródłem była śmierć naszego pierwszego króla („W tym czasie zmarł Bolesław Wielki w Lachach i [w następstwie tego – przyp. A. S.] był bunt w ziemi lackiej. Powstali ludzie zabijając biskupów i popów i bojarów swoich i był u nich bunt”).
Na kształt każdego źródła wpływa środowisko, w którym powstaje. Uczeni badający latopisy często wskazują na konkretne klasztory (monastery), najczęściej kijowskie, podkreślając jednocześnie świecki charakter tego typu dzieł. Wspólnoty mnisze były związane z konkretnymi książętami i odnogami dynastii Rurykowiczów, np. Klasztor Pieczerski, w którym najpewniej powstała PWL, a także Klasztor Wydubicki, gdzie później ją przeredagowano, działały pod patronatem Włodzimierza Monomacha i jego potomków. Równocześnie myśląc o średniowiecznych mnichach spisujących latopisy i kroniki najczęściej wyobrażamy sobie ludzi zamkniętych w odizolowanych skryptoriach i otoczonych księgami. W rzeczywistości twórcy tacy jak redaktor PWL regularnie podróżowali, zbierając materiał i wzbogacając swoją wiedzę. I tak skutkiem podróży „Nestora” do Nowogrodu i Starej Ładogi było wprowadzenie do narracji lokalnej wersji opowieści o przybyciu półlegendarnego Ruryka oraz wiadomości o tajemniczych ludach z dalekiej północy, takich jak Samojedzi, z którymi Rusini z północy mieli okazyjny kontakt: „Teraz zaś chcę opowiedzieć, com słyszał przed czterema laty i co opowiedział mi Giuriata Rogowicz, Nowogrodzianin, mówiąc tak: Posłałem pachołka swojego do Pieczory, do ludzi, którzy dań dają Nowogrodowi. I przyszedł pachołek mój do nich, a stamtąd poszedł w Jugrę. Ludzie w Jugrze są narodem obcym i sąsiadują z Samojedami w północnych krainach.”. Z kolei stosunkowo liczne informacje na temat bizantyńskiego Krymu i położonego nieopodal miasta Tmutarakań, którym niektórzy książęta ruscy zarządzali z nadania Konstantynopola, można wiązać z podróżami innego kniżnika – ihumena przeora Nikona, z którego dorobku najpewniej korzystał „Nestor”. Tego typu wojaże były jednak przedsięwzięciem wymagającym i kosztownym, co pozwala nam uświadomić sobie znaczenie książęcego mecenatu, zwłaszcza jeśli kniżnik miał patrona, który władał potężnym kawałkiem Europy Wschodniej i był zainteresowany uporządkowaniem jej dziejów. Wspomniałem, że PWL i inne latopisy były skierowane głównie do ludzi władzy – do księcia, jego najbliższych oraz ich otoczenia. Miały wyraźny wymiar edukacyjny: opowieści o dokonaniach przodków, przedstawianych często jako idealny monarchowie chrześcijańscy, miały inspirować i ukierunkowywać ich potomków, zaś błędy renegatów w rodzaju nieszczęsnego Światopełka Włodzimierzowicza, któremu przypisano winę za śmierć świętych Borysa i Gleba, stawały się przestrogą.
Treść PWL można umownie podzielić na trzy części. Wstęp, zwany „Chorografią” szczegółowy opis geograficzny, odnoszący się zazwyczaj do ziem, których historię opisuje dana narracja; najsłynniejszą chorografią w piśmiennictwie polskim jest ta otwierająca „Roczniki” Jana Długosza, to opis „teatru działań”, rozpoczynający się od podania o podziale świata między synów Noego, po którym następuje wyliczenie narodów, zwłaszcza tych, które stworzyły Ruś. Przeszłość splata się tu z teraźniejszością, a autor, popisując się erudycją, wyjaśnia kwestie zasadnicze: gdzie żyjemy, skąd pochodzimy, kto nas otacza. Następnie pojawiają się pierwsze zapiski roczne, obejmujące dzieje władców Rusi – Ruryka, Olega, Igora, Olgi, Światosława, Jaropełka i Włodzimierza Wielkiego, który ok. 988 r. przyjął chrzest od Bizantyńczyków. Znajdziemy tam wzmianki o początkach rodu, wyprawach na Konstantynopol i przyjęciu nowej religii. W tej części „Powieść” odzwierciedla sposób, w jaki w kręgu Włodzimierza Monomacha wspominano czyny pierwszych książąt, traktowane już jako odległą przeszłość. Daty odnoszące się do IX–XI w. mają często charakter umowny, jak rok 981, ustalony przez analogię z późniejszymi wydarzeniami. Korzystając z różnych, głównie ustnych przekazów, autor kompilował wiedzę o początkach państwa, tworząc spójny wykład dziejów.

Po śmierci Jarosława Mądrego (1054 r.) opowieść przechodzi w teraźniejszość autora. Druga połowa XI i początek XII w. to „czasy współczesne” dla „Nestora”, jego mecenasa i odbiorców. Od tej pory kronikarz coraz częściej dokumentuje wydarzenia, opisując m.in. wyprawy Monomacha na stepy oraz rywalizację o władzę na Rusi. Datacja staje się dokładniejsza, choć nadal wymaga ostrożności. Ostatnie zapiski roczne mają już charakter politycznego manifestu, wyrażającego program Monomacha – walkę o jedność państwa i obronę jego granic przed pogańskimi koczownikami. W oczach kronikarza walka ta mogła zjednoczyć rozdrobnioną dynastię wokół wspólnej sprawy i najzdolniejszego księcia.
Wspomniałem już, że PWL stanowi wielki popis erudycji jej twórcy. Bardzo często nawiązuje on do literackiego kanonu poprzez cytowanie i parafrazowanie klasycznych dzieł oraz powoływanie się na uznanych autorów starożytnych i bizantyńskich. Pisząc zaś o jego podróżach starałem się obalić mit skryby nieustannie otoczonego przez księgozbiór. Ówczesna kultura intelektualna opierała się bowiem na zapamiętywaniu. „Nestor” i jemu podobni potrafili przytaczać Biblię i inne dzieła z pamięci, stąd napotykane w ich dziełach cytaty nie są w stu procentach wierne i kanoniczne. Co istotne – w przeciwieństwie do „kolegów po fachu” z Europy łacińskiej, ruscy kniżnicy pisali w swoim rodzimym języku (zresztą bardzo podobnym do ówczesnej polszczyzny), zapisywanym alfabetem cyrylickim.
Nie wiadomo, co stało się z autografem PWL. Był to utwór na tyle jednak ważny i popularny, że umieszczono go w całym szeregu zestawień („zwodów”) piśmiennictwa zachowanych w licznych kodeksach. Najstarszym z nich jest kodeks ławrientijewski z drugiej połowy XIV w., reprezentujący tradycję Rusi północno-wschodniej, to jest tę, która rozwijała się na terenach dzisiejszej Rosji. W nim to odnajdziemy starszą redakcję dzieła. Z kolei z tradycją południoworuską związane są kodeksy z grupy hipackiej, z których najstarszy jest właściwy kodeks hipacki (ipatijewski) z XV w. Niestety nie doczekaliśmy się fachowego tłumaczenia dzieła na język polski. Wykorzystywany powszechnie, także przez zawodowych mediewistów, wydany w ramach serii Biblioteki Narodowej, przekład Franciszka Sielickiego (skądinąd znakomitego znawcy literatury ruskiej) opiera się na zawierającym liczne mankamenty rosyjskim wydaniu Dmitrija Lichaczowa. Ze względu na niedociągnięcia i błędy należy do obu wydań podchodzić dużą ostrożnością. Warto pamiętać, że profesjonalni badacze dziejów Rusi i jej tradycji piśmienniczej korzystają z rosyjskiej serii Pełny Zbiór Ruskich Latopisów, w ramach której wydano liczne zwody zawierające spuściznę tak zwanego „Nestora”. Pozostaje mieć nadzieję, że w ramach mediewistyki polskiej uda się w końcu zrealizować projekt edycji krytycznej i akademickiego przekładu tego ważnego, także dla dziejów Polski, źródła.
Literatura:
- Paszkiewicz Henryk, „Początki Rusi”, Kraków 1996.
- Poppe Andrzej, „Chronologia utworów Nestora Hagiografa”, „Slavia Orientalis” 14, 1965, s. 287–305.
- Poppe Andrzej, „Książki, skryptoria, biblioteki III: Ruś”, [w:] „Słownik Starożytności Słowiańskich”, t. 2, red. Władysław Kowalenko, Gerard Labuda, Tadeusz Lehr–Spławiński, Wrocław–Warszawa–Kraków 1964, s. 544–548.
- Poppe Andrzej, „Powieść doroczna”, [w:] „Słownik Starożytności Słowiańskich”, t. 4, red. Gerard Labuda, Zdzisław Stieber, Wrocław–Warszawa–Kraków 1970, s. 259–265.
- Sielicki Franciszek, „O ustalenie właściwej polskiej nazwy dla «Powiesti wriemiennych let»”, „Slavia Orientalis” 12/1, 1963, s. 85–94.
________
Dr Arkadiusz Filip Siwko (ur. 1996 r.) mediewista, autor publikacji dotyczących dziejów średniowiecznej Rusi, jej kontaktów z sąsiadami oraz lokalnych tradycji dziejopisarskich (m.in. „Between Rus’, Byzantium, and the Nomads: Tmutarakan’ in the Narrative of the Rusian Primary Chronicle”, „Studia Ceranea”, t. 13, 2023; „A «Commonwealth of Interest» in the Rus’ian-Byzantine Treaty (ca. 944)”, „Studia Ceranea”, t. 11, 2021). Absolwent historii w ramach MISH na Uniwersytecie Jagiellońskim. W 2025 r. na Uniwersytecie Opolskim obronił rozprawę doktorską poświęconą obrazowi pograniczy domeny Rurykowiczów na kartach najstarszych zabytków historiografii ruskiej. Obecnie pracuje w Zakładzie Badań Źródłoznawczych i Edytorstwa Instytutu Historii PAN.
Powyższy artykuł jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.
Redakcja wyraża zgodę na kopiowanie i przedrukowywanie tylko całości artykułu pod warunkiem zamieszczenia imienia i nazwiska autora, informacji o nim oraz informacji o źródle (link do wczesneśredniowiecze.pl).
Portal prowadzony przez
Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnieul. Kostrzewskiego 1, 62-200 Gniezno
t: 61 426 46 41
e: wczesnesredniowiecze@muzeumgniezno.pl