Artykuły


Dziejopisarstwo ruskie w dobie najazdów mongolskich, czyli kilka słów o Kronice halicko-wołyńskiej (Kronice Romanowiczów)

Dziejopisarstwo ruskie w dobie najazdów mongolskich, czyli kilka słów o Kronice halicko-wołyńskiej (Kronice Romanowiczów)
Sobór Zaśnięcia Bogurodzicy we Włodzimierzu na Wołyniu - siedziba biskupów włodzimierskich i miejsce intronizacji książęcych. Fot. Zysko serhii/CC BY-SA 4.0. Źródło: Wikimedia Commons


Średniowieczna kultura ruska wykształciła unikalne cechy, lecz nie funkcjonowała w próżni. Elity domeny Rurykowiczów utrzymywały kontakty z różnymi kręgami cywilizacyjnymi. Świetnym przykładem jest Kronika halicko-wołyńska. Jej twórcy odeszli od schematu tradycyjnego latopisu i stworzyli jedyną w swoim rodzaju staroruską kronikę dworską, będącą znakomitym źródłem wiedzy o Rusi Zachodniej w XIII w.

Na początku XIII w., kilkadziesiąt lat przed podbojem mongolskim, Ruś była już organizmem totalnie zdezintegrowanym. Przedstawiciele dynastii Rurykowiczów władali kilkudziesięcioma państwami i państewkami i w coraz mniejszym stopniu czuli się członkami wspólnoty politycznej. Pamięć o jedności, szczególnie na południu, przechodziła wówczas do sfery symbolicznej, a poszczególni książęta zaczęli postrzegać innych nie jak członków jednego domu, lecz jak zewnętrznych sąsiadów. Niektórzy z nich rządzili sporymi ziemiami i dysponowali szerokimi możliwościami politycznymi, także w wymiarze międzynarodowym. Z kolei pomniejsi Rurykowicze często funkcjonowali w warunkach półwasalnych lub służebnych.

Powstanie domeny Romanowiczów

U progu XIII stulecia najpotężniejszym władcą w południowo-zachodniej części Rusi był rezydujący w Haliczu oraz władający większą częścią Wołynia Roman Mścisławowicz. W 1205 r. dokonał on niespodziewanego zwrotu w polityce zagranicznej: wyprawił się przeciwko dotychczasowemu sojusznikowi, księciu krakowskiemu Leszkowi Białemu i zginął w bitwie pod Zawichostem pozostawiając po sobie dwóch małoletnich synów, Daniela i Wasylka. Jego władztwo szybko uległo rozkładowi, zaś młodzi książęta zdani byli na łaskę sąsiednich monarchów. Daniel Romanowicz na kilka lat trafił na dwór króla Węgier Andrzeja II, a następnie, wraz z bratem i matką, rozpoczął długą walkę o odzyskanie ojcowizny, w ramach której najpierw odzyskał kontrolę nad Wołyniem, a w 1238 r. trwale zasiadł na tronie halickim. W ten sposób powstał de facto nowy organizm polityczny, który od podboju mongolskiego w latach 1237-1241, podobnie jak reszta ziem ruskich, funkcjonował jako część Imperium Czyngisydów. Daniel i Wasylko oficjalnie stali się wówczas chańskimi urzędnikami, którzy zasiadali na stolcach za zgodą Mongołów, ale w swojej polityce starali się zdobyć możliwie jak największą niezależność i występowali przeciwko Ordzie. W tym celu zwracali się także ku krajom cywilizacji łacińskiej, co było zrozumiałym wyborem w świetle osłabnięcia relacji Rusi z Cesarstwem Bizantyńskim.

Charakterystyczną cechą monarchii Romanowiczów był jej pograniczny charakter. Wołyń i ziemia halicka rozciągały się na styku kultur granicząc z Polską, Węgrami, a także Litwą, Jaćwieżą i ziemiami zakonów rycerskich. Znajdowało to odzwierciedlenie w tym, jak funkcjonowały jej elity. Sam Daniel Romanowicz był człowiekiem wychowanym na dworze w Budzie, doskonale obytym w świecie łacińskim. Jego założona po 1241 r. główna rezydencja, czyli Chełm, znajdowała się bardzo blisko rubieży z Polską i pod wieloma względami przypomniała raczej zachodnie miasto i zamek, a nie ruski gród. W 1253 r. książę halicko-wołyński zdecydował się na nietypowy akt i w odebranym templariuszom Drohiczynie przyjął koronę z rąk opata Opizona, legata papieża Innocentego IV. Wszystkie te zjawiska i wydarzenia zostały wyjątkowo dobrze udokumentowane w źródłach z epoki, a konkretnie w powstającej do końca XIII w. Kroniki halicko-wołyńskiej, nazywanej również Kroniką Romanowiczów [dalej: Kronika]. Synowie Romana Mścisławowicza oraz ich następcy jako ludzie dobrze przygotowani do rządzenia mieli świadomość tego, że ich dokonania powinny być dokumentowane na potrzeby współczesnych i potomnych.

Drzewo genealogiczne Romanowiczów. Oprac. Marta Siłakowska
Drzewo genealogiczne Romanowiczów. Oprac. Marta Siłakowska

Kronika halicko-wołyńska i jej powstawanie

Kronika nie powstała za jednym zamachem. W pierwszej połowie XIII w. w kręgu starszego z braci zaczęły zatem powstawać jego gesta (czyny), zwane umownie Zwodem Daniela – opowieść o dziejach państwa przez pryzmat życia monarchy. Pracujący nad nimi intelektualiści obficie korzystali z istniejących latopisów, głównie związanych z pochodzącą ze Smoleńska, a panującą w Kijowie linią Rościsławowiczów. Stały się one narracyjnym i chronologicznym fundamentem tworzonej narracji, uzupełnianej stopniowo w oparciu o relacje ustne, dokumenty książęce i pomniejsze przekazy. Śmierć króla Rusi w 1264 r. poskutkowała co prawda dezintegracją domeny Romanowiczów, ale nie zastopowała trwającego procesu dziejopisarskiego, który przez jakiś czas najpewniej kontynuowano w Chełmie, w otoczeniu księcia Szwarna Daniłowicza (w efekcie czego na kilku kartach jest on głównym bohaterem narracji), a następnie we Włodzimierzu na Wołyniu, gdzie rezydował młodszy z synów Romana, czyli Wasylko, uważający się za nową głowę rodu. Otaczający go kniżnicy ryscy erudyci starali się przeredagować dynastyczną opowieść w taki sposób, aby uwypuklić jego rolę w opisywanych wydarzeniach. Tym sposobem mniej więcej od szóstej dekady XIII w. staje się ona bardziej skupiona na losach Wołynia. Po śmierci Wasylka w 1269 r. na stolcu włodzimierskim zasiadł jego syn Włodzimierz i w jego kręgu dokonano dalszych zmian. Książę, podobnie jak jego ojciec, dążył do bycia najważniejszym księciem Rusi Zachodniej i starał się naśladować zmarłego stryja, czyli Daniela, także jako patron dziejopisarzy. I tak na przykład w pierwszej części Kroniki halicko-wołyńskiej (umownie nazywanej „częścią halicką”) możemy przeczytać, jak Daniel podporządkował sobie i zagospodarował na nowo ziemie na pograniczu z Polską, gdzie zwłaszcza po najeździe mongolskim tworzył nowe grody z Chełmem na czele, a także zakładał sanktuaria. W części drugiej („wołyńskiej”) zawarta jest bardzo podobna opowieść o tym, jak Włodzimierz Wasylkowicz wskutek walk z Litwinami odzyskał terytoria północne, które niegdyś miały znajdować się pod berłem jego dziada, Romana Mścisławowicza. Książę, wzorem wielkiego stryja, przeprowadził tam akcję osadniczą, zakładał grody, fundował cerkwie, a kronikarz przedstawił to jako działania idealnego władcy chrześcijańskiego, który przywrócił opustoszałe ziemie do cywilizowanego świata chrześcijan.

Widzimy zatem, że w procesie powstawania Kroniki największą rolę odegrał mecenat dwóch charyzmatycznych władców – Daniela Romanowicza i jego bratanka, Włodzimierza Wasylkowicza. Po śmierci tego drugiego tron we Włodzimierzu objął najmłodszy syn Daniela, Mścisław i to w jego otoczeniu (mniej więcej na przełomie XIII i XIV w.) źródło uzyskało taki kształt, w jakim przetrwało na kartach kilku średniowiecznych i nowożytnych rękopisów i w jakim dziś znamy je my, współcześni odbiorcy. Nie jest to jednak ostateczna forma, gdyż dysponujemy jedynie wersją roboczą, pełną niedociągnięć, zaś dzieło najprawdopodobniej nigdy nie zostało zredagowane w stu procentach. Jego twórcami, działającymi na różnych etapach, było wielu kniżników, których tożsamość pozostaje kwestią rozmaitych hipotez. Przykładowo, dosyć popularny pogląd mówi, iż Zwód Daniela wyszedł w znacznej mierze spod ręki pieczętnika (kanclerza) króla o imieniu Cyryl. Człowiek ten w późniejszym czasie został metropolitą kijowskim, rozluźnił więzi z dotychczasowym protektorem i związał się z kręgiem panującego na północy, bardziej posłusznego Ordzie Aleksandra Jarosławowicza Newskiego. Niezależnie od tego możemy być pewni, że w otoczeniu Romanowiczów funkcjonowała grupa wykształconych ludzi tworzących środowisko o wysokiej kulturze historycznej, w którym pamięć o przeszłości zajmowała ważne miejsce w ideologii politycznej.

Cechy charakterystyczne źródła i jego struktura

Kronika jest źródłem wyjątkowym pod względem gatunkowym. Wbrew obiegowej opinii (i takiejże nazwie – Latopis halicko-wołyński) nie jest typowym ruskim latopisem. Dosyć zwarta, choć zróżnicowana narracja nie jest podzielona na autonomiczne zapiski roczne. Zamiast tego chronologię wyznaczają charakterystyczne frazy: „po tym zaś”, „gdy minęło lato”, „do poprzedniego powrócimy”. Sztuczne daty roczne, typowe dla latopisarstwa, odnaleźć można jedynie w najstarszym z zawierających dzieło rękopisów, czyli w Kodeksie hipackim z XV w. Ich obecność jest jednak skutkiem samowolnej ingerencji kopisty, który przepisując Kronikę nieudolnie próbował upodobnić ją do pozostałych zabytków zawartych w rękopisie. Wyjątkowa jest także kwestia języka. Większość średniowiecznych kronik powstałych w Europie Środkowo-Wschodniej została spisana po łacinie. W tym przypadku obcujemy z tekstem w języku staroruskim – tym,  którym posługiwali się bohaterowie narracji, a całość dodatkowo wzmacnia pokaźna liczba cytatów w rodzaju dialogów pomiędzy książętami, dająca nam unikalny wgląd w życie ówczesnych elit i w „ludzką” stronę średniowiecznej polityki („Gospodzinie stryju mój, Bóg wie i ty, że tobie byłem służyłem bez oszustwa. Traktowałem ciebie jak swojego ojca. Obyś ty pożałował [mnie] za moją służbę, bo teraz gospodzinie ojciec mój przysłał do mnie odbierać u mnie grody, które mi był dał, Bełz i Czerwień i Chełm. Nakazał mi być w Drohiczynie i Mielniku. Ja biję czołem przed Bogiem i przed tobą stryjem swoim. Daj mi gospodzinie Brześć. I to by mi dosyć było. Włodzimierz zaś rzekł posłowi: «Synowcze – rzeknij [mu] – nie dam, wiesz sam, że ja nie [byłem] dwulicowy, ani ja prócz tego kłamliwy [nie] byłem. A Bóg wie i cały świat, nie mogę naruszyć umowy, którą byłem zawarłem z bratem swoim Mścisławem. Dałem byłem jemu ziemię całą swoją i grody i gramoty byłem napisałem»”).

Księstwo Halicko-Włodzimierskie na początku XIII wieku. Autor: Stiepan Temuszew
Księstwo Halicko-Włodzimierskie na początku XIII wieku. Autor: Stiepan Temuszew

Powstałe w ten sposób dzieło oczywiście dokumentuje trzynastowieczną teraźniejszość, lecz na jego kartach przeplata się ona ze wspomnieniami o dalszej przeszłości. Narrację otwiera enkomion (pochwała) Romana Mścisławowicza, który później jeszcze kilkukrotnie przywoływany jest jako godny naśladowania protoplasta dynastii. Daniel i Wasylko zapewne ledwo pamiętali przedwcześnie zmarłego ojca, ale jego autorytet był czymś żywym i służył im na przykład do podkreślania własnych praw do różnych grodów i ziem („To był gród nasz i ojców naszych, wy zaś nie pozwoliliście wejść do niego!”). W kronikarskiej opowieści pojawiają się też odwołania do wcześniejszych władców Rusi, takich jak Włodzimierz Wielki (zm. w 1014 r.), „który chrzcił ziemię ruską” i „wszedł w ziemię lacką” i do którego porównany został Daniel. Pokazuje to wspomniany wyżej poziom kultury historycznej dworów halicko-wołyńskich: twórcy dzieła i jego pierwotni odbiorcy dobrze znali starsze latopisy i traktowali je jako genezę dziejów Rusi i samego państwa Romanowiczów. Nie bez przyczyny w żadnym z rękopisów Kronika nie funkcjonuje samoistnie, ale wraz z Powieścią doroczną (Powieścią minionych lat) i Latopisem kijowskim, bez znajomości których nie da się jej należycie odczytać, tworzy tzw. kolekcję historyczną.

Wspomniałem, że w tworzeniu Kroniki wykorzystywano przekazy różnego typu. W ramach narracji możemy wyłuskać chociażby dokumenty z kancelarii książęcej, często cytowane in extenso. Szczególnie ciekawym przypadkiem jest testament Włodzimierza Wasylkowicza, który stanowi integralną część bogatej opowieści o ostatnich dniach życia władcy. Inną wyjątkową cechą źródła jest jego związek z życiem na pograniczu – dzieło doskonale odzwierciedla zatem charakter ziem, na których powstało. Na relacje Romanowiczów z sąsiadami (Polską, Węgrami, Jaćwięgami, Litwinami, zakonami rycerskimi oraz innymi książętami ruskimi) w czasie lektury możemy patrzeć nie tylko z punktu widzenia wielkiej polityki, ale także w mikroskali, gdy mowa jest o z pozoru błahych wydarzeniach dziejących się na ukrainie, jak w języku staroruskim określano ziemie na skraju państwa. Szczególnie dobrze widoczne jest to na przykładzie stosunków z najbliższymi sąsiadami, czyli Piastami. Kronika jest doskonałym źródłem nie tylko do dziejów ówczesnej Rusi, ale także cennym uzupełnieniem dla badaczy trzynastowiecznej, podzielonej Polski. Co więcej, w przeciwieństwie do standardowych narracji ruskich tu opowieść często wychodzi poza rubieże domeny Rurykowiczów, a jej akcja toczy się w głębi naszego kraju, w którego geografii kronikarze halicko-wołyńscy orientowali się całkiem nieźle.

Kronika mikroregionalna

Kronika halicko-wołyńska to idealny przykład regionalizacji ruskiego dziejopisarstwa, która nasiliła się mniej więcej od 1205 r. O ile dwunastowieczna Powieść doroczna przedstawia dzieje wielkiej Rusi jako całości, zaś młodszy o kilka dekad Latopis kijowski reprezentuje perspektywę księstw południoworuskich, o tyle omawiane tu dzieło jest skupione na losach jednego, stosunkowo niewielkiego regionu, który był dla kronikarzy punktem odniesienia. Dzięki temu czytelnik może tu odnaleźć większą ilość unikalnych informacji, takich jak nazwy niewielkich ośrodków albo detale z życia codziennego, które z punktu widzenia wcześniejszych dziejopisarzy nie miałyby wielkiego znaczenia. Oczywiście w opowieści o losach Romanowiczów znalazło się miejsce dla momentów kluczowych w dziejach całej Rusi, a wręcz całej Europy, takich jak bitwa nad Kałką (1223 r.) czy najazd Batu Batu (niekiedy nazywany Batu-chanem, 1205-1255) - wnuk Czyngis-chana, władający częścią imperium obejmującą Chorezm oraz step uralsko-kaspijski. W latach 1237-1241 dokonał podboju Rusi. Założone przez niego państwo od XVI w. określa się mianem Złotej Ordy. Tym niemniej twórcy dzieła wpisali je w historię lokalną, a przy okazji odnotowali istotne zmiany polityczne w naszej części świata, kiedy to miejsce turkijskich koczowników zajęli władcy Ordy, zaś momentami groźnych, lecz słabo zorganizowanych Jaćwięgów w pewnym momencie zastąpił dobrze zorganizowany czynnik w postaci krzyżowców, zwanych przez Rusinów „Niemcami”. Na zakończenie warto zatem przytoczyć jeden z ostatnich akordów narracji, gdzie świadomy zachodzących zmian ostatni redaktor podsumowuje rządy zmarłego pod koniec XIII lub na początku XIV w. Mścisława Daniłowicza, na którego dworze dzieło uzyskało swój dzisiejszy kształt: „Pokój utrzymywał z okolicznymi państwami, z Lachami i z Niemcami i z Litwą. Dzierżył ziemię swoją [z] godnością, [sięgającą z jednej strony] aż do Tatarów, a tędy po Lachy i Litwę.” Uwagę zwraca nie tylko zastąpienie Jaćwięgów przez „Niemców”, ale także obecność „Tatarów”. Według jednej z tez pod tym określeniem kryją się nie sami stepowcy, a inni książęta ruscy, wykazujący się lojalnością większą od Romanowiczów.

Literatura:

  • Dąbrowski Dariusz, „Daniel Romanowicz, król Rusi ok. 1201-1264). Biografia polityczna”, Kraków-Bydgoszcz 2021.
  • Jusupović Adrian, „Kronika halicko-wołyńska w latopisarskiej kolekcji historycznej”, Kraków-Warszawa 2019.
  • „Kronika halicko-wołyńska (Kronika Romanowiczów)”, oprac. tłum. Dariusz Dąbrowski, Adrian Jusupović, Kraków-Warszawa 2017.
  • Nagirnyj Witalij, „Polityka zagraniczna księstw ziem halickiej i wołyńskiej w latach 1198 (1199)-1264”, seria „Prace Komisji Wschodnioeuropejskiej”, t. 12, Kraków 2011.
  • Siwko Arkadiusz, „Zagospodarowywanie pogranicza z Jaćwieżą i Litwą przez książąt z dynastii Romanowiczów w świetle Kroniki halicko-wołyńskiej”, [w:] „Podlasie w działaniach wojennych w średniowieczu i w czasach nowożytnych”, red. Dorota Michaluk, Eryk Kotkowicz, Ciechanowiec 2024, s. 143-164.

________
Dr Arkadiusz Filip Siwko (ur. 1996 r.) mediewista, autor publikacji dotyczących dziejów średniowiecznej Rusi, jej kontaktów z sąsiadami oraz lokalnych tradycji dziejopisarskich (m.in. „Between Rus’, Byzantium, and the Nomads: Tmutarakan’ in the Narrative of the Rusian Primary Chronicle”, „Studia Ceranea”, t. 13, 2023; „A «Commonwealth of Interest» in the Rus’ian-Byzantine Treaty (ca. 944)”, „Studia Ceranea”, t. 11, 2021). Absolwent historii w ramach MISH na Uniwersytecie Jagiellońskim. W 2025 r. na Uniwersytecie Opolskim obronił rozprawę doktorską poświęconą obrazowi pograniczy domeny Rurykowiczów na kartach najstarszych zabytków historiografii ruskiej. Obecnie pracuje w Zakładzie Badań Źródłoznawczych i Edytorstwa Instytutu Historii PAN.

Powyższy artykuł jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.
Redakcja wyraża zgodę na kopiowanie i przedrukowywanie tylko całości artykułu pod warunkiem zamieszczenia imienia i nazwiska autora, informacji o nim oraz informacji o źródle (link do wczesneśredniowiecze.pl).


Ruś Kijowska
Rurykowicze
Arkadiusz Siwko
Wołyń
Kronika halicko-wołyńska

Portal prowadzony przez

Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie

ul. Kostrzewskiego 1, 62-200 Gniezno
t: 61 426 46 41
e: wczesnesredniowiecze@muzeumgniezno.pl

ZAJRZYJ DO NAS

   

Godziny otwarcia

od maja do września od 9.00 do 18.00
od października do kwietnia od 9.00 do 16.00