Artykuły


Groby końskie na cmentarzyskach zachodnich Bałtów – materialne świadectwo dawnego rytuału

Groby końskie na cmentarzyskach zachodnich Bałtów – materialne świadectwo dawnego rytuału
Rekonstrukcja pochówku końskiego na cmentarzysku zachodnich Bałtów. Il. Mirosław Kuźma. Wszelkie prawa zastrzeżone. Publikacja za zgodą autora.


Pochówki końskie na cmentarzyskach wczesnośredniowiecznych zachodnich Bałtów są zjawiskiem niezwykle interesującym. Był to lud osiadły, zamieszkujący tereny gęstych puszcz i bagien. Z pewnością nie można ich uznać za koczowników ani społeczność typowo wojowniczą. Mimo to właśnie na ich cmentarzyskach występują niezwykłe pochówki końskie – i to w wielu różnych wariantach.

Konie są zwierzętami niezwykłymi, cieszącymi się wyjątkową rolą u różnych społeczności. Kojarzone były z wysokim statusem społecznym i etosem wojownika. Występowanie grobów końskich na cmentarzyskach koczowniczych ludów stepowych czy wojowniczych Skandynawów nie może więc dziwić. Nieco inaczej wygląda kwestia końska u zachodnich Bałtów, zajmujących niegdyś tereny dzisiejszej północno-wschodniej Polski i Obwodu królewieckiego. Był to lud zamieszkujący stałe osady i bardzo przywiązany do tradycji. Zajmował się uprawą roli i hodowlą zwierząt, raczej mało podróżował i nie wyprawiał się na łupieżcze rejzy dosiadając swoich wierzchowców. Skąd więc pochówki końskie na cmentarzyskach zachodnich Bałtów? To kwestia o tyle tajemnicza co intrygująca.

O wczesnośredniowiecznych zachodnich Bałtach źródła pisane mówią niewiele. Najwięcej światła rzuca tu relacja z podróży Wulfstana, który w IX wieku wyruszył wzdłuż wybrzeży Morza Bałtyckiego z Hedeby do Truso. Na tym jednak jego podróż się nie zakończyła – odwiedził także tereny zamieszkiwane przez interesującą nas społeczność. Podróżnik zostawił bardzo cenny opis dotyczący obrządku pogrzebowego Bałtów. Według jego relacji po śmierci człowieka urządzano ucztę – w tym czasie zmarły pozostawał niespalony w domu, w którym odbywała się stypa i poddawano go kremacji dopiero po jej zakończeniu. Wulfstan pisał również o zwyczaju, który był kultywowany w dniu pogrzebu. Według jego przekazu rozkładano pozostałe po uczcie dobra ruchome wzdłuż drogi i urządzano po niej konne wyścigi. Im przedmioty były cenniejsze, tym w większej odległości od domu je kładziono. O zwycięstwie i wzbogaceniu się decydował więc szybki koń oraz umiejętności jeździeckie. Kronikarz nie dał jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy zwycięzca zabierał wszystko czy dzielił zdobytymi dobrami z pozostałymi uczestnikami wyścigów. Według Wulfstana zwyczajowi temu nie podlegało jednak uzbrojenie, które palono razem ze zmarłym na stosie. Znamy także wzmianki o tym, że Bałtowie raczyli się sfermentowanym kobylim mlekiem – kumysem typowym dla ludów stepowych. Takie jest świadectwo źródeł pisanych. A co na to archeologia?

Grób nr 13 ze stanowiska w Tumianach (Źródło: Tadeusz Baranowski, Pochówki koni z Tumian w województwie olsztyńskim, Archeologia Polski, t. XLI:1996, z. 1-2, s. 65-130). Oprac. Aleksandra Fijałkowska
Grób nr 13 ze stanowiska w Tumianach (Źródło: Tadeusz Baranowski, Pochówki koni z Tumian w województwie olsztyńskim, Archeologia Polski, t. XLI:1996, z. 1-2, s. 65-130). Oprac. Aleksandra Fijałkowska

Znacząca część ludzkich pochówków zawierała szczątki końskie. Nie było to zjawisko powszechne na taką skalę jak u ludów stepowych czy wczesnośredniowiecznych Skandynawów, a jednak zdecydowanie zauważalne. Towarzyszyły one zazwyczaj pochówkom dorosłych mężczyzn, przypadki składania ich razem z kobietami i dziećmi nie były odosobnione. Znajdowano je zarówno w grobach pojedynczych, jak i podwójnych. Zwierzęta najczęściej grzebano w oddzielnej jamie poniżej szczątków, ludzkich ale w obrębie tego samego kurhanu. Zazwyczaj człowieka poddawano ciałopaleniu i chowano w pojemniku organicznym (groby jamowe) lub w specjalnie przygotowanych naczyniach ceramicznych. Konie natomiast prawie zawsze pozostawały w postaci niespalonej. W tym miejscu warto się przyjrzeć układowi szczątków końskich. Zwierzęta chowano w różny sposób i często były to metody, ze współczesnego punktu widzenia, makabryczne.

Konie odkrywane przez archeologów na cmentarzyskach bałtyjskich często składano na brzuchu lub boku z nogami podkulonymi pod tułów. Taki układ może świadczyć o tym, że zwierzęta chowano do grobów jeszcze żywe – zwłaszcza, że niektóre szkielety miały przednie nogi wyciągnięte przed siebie, co może być dowodem na dramatyczną walkę o życie, podejmowaną podczas zasypywania. Znane są groby, w których złożono więcej niż jednego wierzchowca, przy czym szczątki są poplątane ze sobą w nienaturalnym układzie. Naukowcy rekonstruują taki obrządek w następujący sposób: konie prawdopodobnie pędzono, aż niemal padły ze zmęczenia, krępowano, a następnie opuszczano do jamy grobowej na rampie bądź linach. Skąd to wiemy? Kości nóg nie są połamane, a tak stałoby się w wypadku, gdyby zwierzęta zrzucono do dołu z wysokości. Z Półwyspu Sambijskiego znane są pochówki, w których wierzchowce złożono w jamach o wiele dla nich za małych – musiano więc wciskać je siłą. Taki układ szczątków końskich występuje w wielu pochówkach na stanowisku w Malym Kaupie (Obwód królewiecki). Innym wariantem są groby, w których czaszki końskie spoczywają oddzielnie, w pewnej odległości od ciała. Tutaj zwierzęta prawdopodobnie dekapitowano jeszcze za życia, by następnie złożyć je w jamie grobowej – tak postąpiono w przypadku grobu nr XIII w Tumianach w powiecie olsztyńskim. W skład wyposażenia takich pochówków wchodziły najczęściej fragmenty ceramiki, przedmioty codziennego użytku i elementy rzędu końskiego, takie jak wędzidła czy pobocznice. Wbrew relacji Wulfstana występowało także uzbrojenie – najczęściej groty włóczni. Czasem wyposażenie grobu było podzielone na dwie części – składano je przy szczątkach ludzkich oraz końskich. Opisane powyżej zwyczaje pogrzebowe z pewnością wydają się nam, współczesnym, okrutne i bestialskie. Pamiętajmy jednak, że nie mamy prawa mierzyć ludzi z przeszłości swoją miarą – nie znamy ich wierzeń i zwyczajów na tyle, by wiedzieć, co nimi kierowało i jakie miało to dla nich znaczenie.

Grób nr ze stanowiska w Tumianach (Źródło: Maciej Karczewski, Archeologia środowiska zachodniobałtyjskiego kręgu kulturowego na pojezierzach, Poznań-Białystok 2011). Oprac. Aleksandra Fijałkowska
Grób nr ze stanowiska w Tumianach (Źródło: Maciej Karczewski, Archeologia środowiska zachodniobałtyjskiego kręgu kulturowego na pojezierzach, Poznań-Białystok 2011). Oprac. Aleksandra Fijałkowska

Nie wszystkie pochówki końskie towarzyszące szczątkom ludzkim były kompletne i nie jest to kwestia zachowania kości w ziemi. Takie groby znamy u Bałtów zachodnich jedynie z dzisiejszego Obwodu królewieckiego (Sambia) i budzą one wśród naukowców wiele emocji. Są to zazwyczaj same czaszki końskie składane w kontekście grobów ludzkich, a obiekty takie są bardzo często bogato wyposażone. Przykładem może być obiekt nr 11 ze stanowiska Klincovka (Obwód Królewiecki), w którym odkryto między innymi fragmenty ogłowia końskiego z ponad stu czterdziestoma okuciami rzemieni, grot włóczni, strzemiona, ostrogę, fragmenty zapinki i brązowego naczynia. W podobnych grobach znajdowano także ceramikę i przedmioty żelazne, biżuterię i ozdoby, takie jak bransolety czy szklane i bursztynowe paciorki. Uwagę zwracają często bardzo skomplikowane ogłowia końskie, wyposażone w sprzączki, łączniki i ozdobne dzwoneczki. Na cmentarzyskach sambijskich występowała też duża ilość broni – noże, groty włóczni, a nawet miecze. Dlaczego w niektórych grobach znajdujemy jedynie czaszki końskie a nie całe szkielety? Być może dawni Bałtowie zastosowali tu zasadę „pars pro toto”, czyli „część zamiast całości”. Możliwe, że pozostałe elementy ciała zwierzęcia pożytkowano w inny sposób – na przykład spożywano podczas uczty pogrzebowej. Jeszcze bardziej na wyobraźnię działa inny wariant pochówków końskich, występujący u zachodnich Bałtów bardzo rzadko. O wiele częściej kultywowali go jednak ich najbliżsi sąsiedzi – Bałtowie wschodni. Mowa tu o znaleziskach samych nóg i czaszek wierzchowców, składanych w bezpośrednim sąsiedztwie grobów ludzkich. Jedna z interpretacji mówi o tym, że są to pozostałości po koniach, składanych w ofierze podczas nieuchwytnych archeologicznie rytuałów. W takim wypadku wczesnośredniowieczni Bałtowie ściągaliby skórę końską wraz z głową, a resztę przeznaczali do innych celów.

Na cmentarzyskach zachodnich Bałtów konie chowano najczęściej w towarzystwie ludzi, nie jest to jednak jedyny występujący wariant. Typowym zjawiskiem było także składanie koni w samodzielnych grobach, których nie możemy jasno przypisać do konkretnych osób – taką sytuację obserwujemy na przykład we wspomnianych już wyżej Tumianach. Obiekty tej kategorii występowały na tych samych cmentarzyskach, co ludzkie groby. Czasem pojawiały się pomiędzy nimi, ale znane są przykłady, gdy dla koni wydzielono oddzielną część cmentarzyska. Układ ich szczątków był podobny jak w przypadku poprzedniego wariantu. Najczęściej wierzchowce chowano w całości, na brzuchach lub bokach z nogami podkulonymi pod tułów, ale znamy także przykłady dekapitacji i złożenia czaszek w pewnej odległości od ciał. W takich wypadkach w skład wyposażenia grobów wchodziły zazwyczaj elementy rzędu końskiego: wędzidła, pobocznice i sprzączki, pierwotnie łączące rzemienie ogłowia. Znajdowano także inne przedmioty, takie jak grzebienie, fragmenty naczyń ceramicznych czy zgrzebła.

Grób nr K24(26) ze stanowiska w Małym Kaupie (Vladimir I. Kulakov, Gruntovoj mogiln’ik Malyj Kaup: raskopki i nahodki, Archaeologija Lithuana, t. 11, 2010, s. 188-210. Oprac. Aleksandra Fijałkowska
Grób nr K24(26) ze stanowiska w Małym Kaupie (Vladimir I. Kulakov, Gruntovoj mogiln’ik Malyj Kaup: raskopki i nahodki, Archaeologija Lithuana, t. 11, 2010, s. 188-210. Oprac. Aleksandra Fijałkowska

Z terenów zamieszkiwanych we wczesnym średniowieczu przez zachodnich Bałtów znane jest stanowisko, które nie jest cmentarzyskiem, ale może pomóc w interpretacji zwyczaju grzebania koni u tego ludu. Mowa mianowicie o miejscowości Poganowo, leżącej w powiecie kętrzyńskim na Mazurach. W niewielkiej odległości od grodziska odkryto miejsce zdecydowanie wyjątkowe – opisano je jako wczesnośredniowieczne miejsce kultu. Znajdowało się ono na wzgórzu, gdzie odnaleziono skupiska kości zwierzęcych, liczne fragmenty ceramiki oraz rzeźbę zwaną babą pruską. Zarejestrowano też liczne ślady mogące być pozostałością budowli. Szczególny charakter miejsca zdaje się potwierdzać wydzielenie przestrzeni naturalnymi ciekami wodnymi. Zdecydowaną większość szczątków zwierzęcych stanowiły kości końskie – głównie czaszki i elementy kończyn. Nasuwa się tu interpretacja podobna jak w przypadku podobnych znalezisk na cmentarzyskach. Być może był to ślad po wierzchowcach składanych w ofierze jakimś nieuchwytnym obecnie siłom nadprzyrodzonym.

Lokalizacja stanowisk opisanych w artykule (oprac. Aleksandra Fijałkowska)
Lokalizacja stanowisk opisanych w artykule (oprac. Aleksandra Fijałkowska)

Pochówki końskie zachodnich Bałtów to zdecydowanie archeologiczny fenomen na europejską skalę. Zwyczaj typowy dla ludów stepowych czy skandynawskich wojowników zadziwia u społeczności agrarnej zamieszkującej gęste, podmokłe puszcze. By zrozumieć, co mogło kierować ludźmi chowającymi na cmentarzyskach wierzchowce, należałoby przyjrzeć się grobom końskim u ludów, które z zachodnimi Bałtami sąsiadowały i z którymi utrzymywali oni kontakty. Być może, jak to często w archeologii bywa, wraz z ludźmi i przedmiotami podróżowały także idee. Warto także pochylić się nad zachowanymi wierzeniami najbliższych sąsiadów – Bałtów wschodnich, Skandynawów i Słowian. To już jednak temat na osobną opowieść.

Literatura:

________
Aleksandra Fijałkowska (ur. 1992) absolwentka archeologii na Uniwersytecie Gdańskim. Jej zainteresowania badawcze oscylują wokół obrządku pogrzebowego i wierzeń Bałtów oraz Słowian we wczesnym średniowieczu. Prowadzi bloga „Archeo-Opowieści”, na którym popularyzuje zagadnienia z zakresu archeologii ziem polskich oraz dawnych wierzeń. Na fanpage „Archeo opowieści” na Facebooku upowszechnia wiedzę z zakresu archeoturystyki. Prowadzi także wykłady, warsztaty i wycieczki o tematyce archeologicznej i nawiązującej do dawnych wierzeń.

Powyższy artykuł jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.
Redakcja wyraża zgodę na kopiowanie i przedrukowywanie tylko całości artykułu pod warunkiem zamieszczenia imienia i nazwiska autora, informacji o nim oraz informacji o źródle (link do wczesneśredniowiecze.pl).


archeologia
Bałtowie
pochówek
cmentarzysko
pochówki końskie

Portal prowadzony przez

Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie

ul. Kostrzewskiego 1, 62-200 Gniezno
t: 61 426 46 41
e: wczesnesredniowiecze@muzeumgniezno.pl

ZAJRZYJ DO NAS

   

Godziny otwarcia

od maja do września od 9.00 do 18.00
od października do kwietnia od 9.00 do 16.00