Czasopismo naukowe Wczesne Średniowiecze
Przedchrześcijańska religia Słowian połabskich
Pre-Christian religion of the Polabian Slavs
Badania nad przedchrześcijańskimi wierzeniami Słowian posiadają bardzo długą tradycję oraz potężną literaturę przedmiotu[1], której choć pobieżne przybliżenie zajęłoby cały tom trzymany przez Państwa w rękach[2]. Jednym z głównych problemów, z jakimi muszą zmierzyć się badacze tej sfery minionej kultury jest ubogość źródeł — przede wszystkim pisanych — które mogą posłużyć do budowania narracji na ten temat. Obszarami wyjątkowymi na tym tle są dwa rejony znajdujące się na przeciwległych krańcach słowiańskiego świata. Chodzi o Połabie (wraz z Pomorzem Zachodnim) oraz Ruś. W niniejszych rozważaniach przyjrzymy się rubieżom zachodnim.
Informacje, które wyszły spod piór kronikarzy chrześcijańskich, odnoszące się — co oczywiste — do opisywanego pogaństwa z dalece posuniętą niechęcią, ukazują niejednokrotnie wiele bezcennych elementów słowiańskich wierzeń. Na kartach kronik znajdziemy między innymi informacje ukazujące rozbudowany, zhierarchizowany panteon bóstw z rozwiniętym kultem świątynnym oraz grupą kapłanów odpowiadających za ten kult. Rozwój religii pogańskiej na Połabiu jest związany przede wszystkim ze stosunkowo długim oporem stawianym wobec chrześcijaństwa sięgającym do 2. połowy XII wieku. Nasze rozważania należy rozpocząć od choćby pobieżnej prezentacji treści płynących ze źródeł pisanych[3], aby następnie przejść do kolejnych grup źródeł związanych z połabską sferą sacrum. Pierwszym, choć nie najstarszym, źródłem z tej grupy jest Kronika Thietmara z Merseburga, gdzie znajdziemy interesujące informacje na temat kultu świątynnego, ale też imiona poszczególnych bóstw — wraz z ich kompetencjami, a także opisy wybranych działań rytualnych, w tym informacje na temat ofiar oraz działań wróżbiarskich. Co ważne Thietmar przedstawia również powszechność występowania świątyń na terenach ziem Luciców, pisząc: „Ile ziem jest w tym kraju, tyle mają świątyń [templa] i tyle poszczególnych posągów demonów doznaje czci od niewiernych” [4]. Oczywiście problem z tym często przywoływanym w literaturze przedmiotu wersem związany jest z brakiem możliwości połączenia opisywanej sytuacji z konkretnym okresem dziejowym, choć wydaje się, że możemy wiązać go z efektami powstania z 983 roku[5]. Kolejne informacje znajdziemy w dziełach Adama z Bremy czy Helmolda. Pierwszy z nich daje przede wszystkim barwny opis lucickiej Retry będącej „stolicą bałwochwalstwa” (sedes idolatrie)[6], wspominając także o Rugii jako niebezpiecznej wyspie, siedzibie kultu bogów i demonów[7]. Autor Kroniki Słowian podaje z kolei bardzo ważne informacje natury ogólnej: „U Słowian istnieją rozmaite rodzaje bałwochwalstwa, nie wszyscy bowiem zgodnie praktykują te same zabobonne obrządki. Jedni stawiają dziwaczne posągi w świątyniach, jak np. wizerunek w Płoni, który nosi imię Podaga; inne bóstwa zamieszkują lasy i gaje, jak na przykład bożek starogardzki Prowe. Takich nie przedstawia się na wizerunkach”[8]. Owo wyraźne rozróżnienie pomiędzy przedstawieniami a sferą transcendentną ma swoje odbicie również w dalszej części opisu: „Wielu bogów rzeźbią z dwoma lub trzema czy nawet więcej głowami. Obok zaś wielokształtnej rzeszy bożków, którymi ożywiają pola i lasy lub przypisują im smutki i rozkosze, nie przeczą, że wierzą w jednego boga w niebie, rozkazującego pozostałym; ów najpotężniejszy troszczy się tylko o sprawy niebiańskie, inni zaś — pełniący w posłuszeństwie przydzielone im zadania — pochodzą z jego krwi i w tym każdy z nich jest znamienitszy, im bliższy jest owemu bogu bogów”[9]. Ta swoista teogonia zaproponowana przez Helmolda związana jest zapewne z próbą ukazania i zrozumienia zwierzchniej roli Świętowita i roli jego arkońskiej świątyni. Najobszerniejszy fragment odnoszący się do tej przestrzeni — i szerzej będący najdłuższym passusem mówiącym o religii Słowian — to fragment z Gesta Danorum Saxo Gramatyka, który tak opisał to miejsce następującymi słowami: „W świątyni stał posąg ogromny [Ingens in aede simulacrum], wielkością przewyższający postać ciała ludzkiego, czterema głowami i tyluż karkami wzbudzający zadziwienie, z których dwie w stronę piersi, a dwie w stronę pleców zdawały się patrzeć. Zresztą wzrok umieszczonych z przodu czy z tyłu [głów], jedna w prawo, druga w lewo zdawały się zwracać. Brody były podgolone, włosy postrzyżone tak, że widoczny był zamiar twórcy, aby przedstawić sposób, w jaki Rugianie pielęgnowali swe głowy. W prawej ręce trzymał róg z rozmaitego kruszcu zrobiony, który kapłan znający się na ofiarach co rok napełniał miodem, aby ze samego stanu napoju mógł wywnioskować o obfitości roku przyszłego […]”[10]. Oprócz opisu samego posągu, znajdziemy dalsze niezwykle ważne informacje na temat ogólnej wizji przedchrześcijańskiej religii Słowian: „Bóstwo to miało także inne świątynie w wielu miejscach, którymi opiekowali się kapłani prawie równej zażywający czci, ale mniejszej władzy. Oprócz tego posiadało ono osobnego konia białej maści, wyrywanie włosów z jego grzywy lub ogona uważano za czyn bezbożny. Jedynie kapłanowi było wolno zadawać mu obrok i dosiadać go, aby przez częste używanie koń nie stał się pospolity. Na tym koniu, jak wierzono powszechnie na Rugii, Świętowit — tak było na imię bóstwu — prowadził bój przeciw wrogom swej świętości [In hoc equo opinione Rugiae Suantovitus (id simulacro vocabulum erat) adversum sacrorum suorum hostes bella gerere credebatur]. A jako widoczny na to dowód przytaczano to, że ów koń, chociaż w nocnej porze znajdował się w stajni, rano zwykle był pokryty potem i błotem, jak gdyby z nocnych wracając ćwiczeń, przebiegał wielkie przestrzenie”[11]. Saxo przekazuje nam też informacje dotyczące kolejnych świątyń oraz czczonych w nich posągów. Według niego, a także według Knytlingasagi, w Gardźcu — będącym siedzibą książęcą Rugian — znajdowały się świątynie i posągi Rujewita, Porewita i Porenuta[12].
Nie wchodząc w dalszą analizę i prezentację kolejnych źródeł pisanych, spróbujmy nakreślić ogólny kształt przedchrześcijańskiej religii Połabian. Obraz ten ukazuje nam przede wszystkim różnorodność formalną w sprawowanym kulcie. Jedni bogowie byli przedstawiani w postaci antropomorfizowanych posągów, inni nie mieli mieć wizerunków w ogóle — ci byli czczeni poza świątyniami. Jeszcze inni, jak np. Jarowit, mieli swoje świątynie, jednak o ich posągach kroniki milczą, wspominając w tym przypadku o otoczonej czcią tarczy[13]. Część bogów miała charakter tak dalece ludzki, że posiadali swoje własne wierzchowce, a nawet, jak chciałby Adam z Bremy, w wyjątkowych przypadkach — łoże (!), które miało być w posiadaniu — mającego złoty wizerunek — Radegasta[14]. Kolejną cechą charakterystyczną połabskich bóstw miały być ich policefaliczne wyobrażenia, choć nie jest to, jak się wydaje, cecha powszechna. Pamiętać musimy również o nieprzedstawianiu w jakiejkolwiek formie niektórych bóstw. Brak posągów miał być charakterystyczny dla świętych gajów, wspomniany opis gaju Prowego pióra Helmolda oraz wzmiankowany przez Thietmara Święty Bór (Zuitbure)[15]. Święte gaje, odwołując się bezpośrednio do mitów kosmologicznych[16] oraz pierwotnych sił nieokiełznanej natury, były więc miejscami kultu bóstw nieposiadających antropomorficznych przedstawień, tym samym bóstw zdecydowanie bardziej nieznanych, wzbudzających strach i trwogę.
Inaczej z pewnością sprawa miała się w przypadku bóstw posiadających swoje świątynie (rozumiane jako swoiste „domy bóstw”), które kunsztem wykonania miały wzbudzać zachwyt zarówno mieszkańców, jak i opisujących je kronikarzy — przykładem może być świątynia w Goćkowie/Choćkowie będąca ozdobą całego miasta, co opisują Ebo[17] i Herbord[18]. Z równie wielkim kunsztem miała być wzniesiona świątynia w Radogoszczy, którą Thietmar opisuje następującymi słowami: „ściany zewnętrzne zdobią różne wizerunki bogów i bogiń — jak można zauważyć, patrząc z bliska — w przedziwny rzeźbione sposób; wewnątrz zaś stoją bogowie zrobieni ludzką ręką, w straszliwych hełmach i pancerzach, każdy z wyrytym u spodu imieniem. Pierwszy wśród nich nazywa się Swarożyc i szczególnej doznaje czci wśród wszystkich pogan”[19]. Tę samą świątynię opisuje również Adam z Bremy: „Świątynia tam wielka zbudowana została dla bożków; z tych najpierwszych jest Redigast. Podobizna jego ze złota, łoże z purpury przygotowane. Sam gród ma dziewięć bram; zewsząd otoczony głębokim jeziorem; drewniany most umożliwia przejście, ale na przechód zezwala się tylko tym, co spieszą z ofiarami albo zasięgają wróżby […]. Jak mówią, do tej świątyni jest cztery dni drogi z Hamburga”[20]. Niestety, pomimo prowadzonych od wielu stuleci poszukiwań[21], lokalizacja Radogoszczy wciąż pozostaje tajemnicą[22]. Z kultem związana jest również hierarchiczność miejsc jego sprawowania i świątyń oraz nadrzędna rola Radogoszczy i Arkony w kolejnych wiekach. Poza ogromną władzą religijną, jaką sprawowały te dwa centra religijno-kulturowe, należy pamiętać również o ich władzy militarnej oraz gospodarczej. W swoistej służbie Świętowita znajdował się hufiec trzystu konnych zbrojnych walczących pod jego sztandarami, którzy wszelkie łupy zdobyte na wojnie przekazywali do świątynnego skarbca. Świątynie i ich zaplecza były miejscami odprawiania rytuałów: zarówno tych przeznaczonych dla szerokich mas wiernych, wpisanych w cykl doroczny, jak i tych związanych z potrzebami chwili. Do pierwszej grupy należy z pewnością zaliczyć barwny opis uroczystości dożynkowych, odbywających się w Arkonie, podczas których został opisany rytuał wróżenia przy pomocy rogu, którego zawartość miała określać przyszły urodzaj bądź klęskę. Co ciekawe podobne wróżby, przy wykorzystaniu rogu i alkoholu, zostały wspomniane przez Williama z Malmesbury, opisującego kult lucickiej Fortuny[23]. Z urodzajem związana jest również wróżba z wielkości kołacza, który miał stawiać przed sobą arkoński kapłan Świętowita, pytając zgromadzonych wiernych czy go widzą, wyrażając jednocześnie nadzieję, że w przyszłym roku kołacz będzie tak duży, że zakryje całą jego postać[24]. Odmienny charakter miały wróżby przy użyciu boskich wierzchowców, które dotyczyły przede wszystkim kwestii militarnych, w tym planowanych wypraw wojennych. Tak wróżbę tego typu opisuje Saxo: „gdy zamierzali oni przedsięwziąć wojnę przeciw innej krainie, rozkładali słudzy przed świątynią potrójny rząd włóczni skrzyżowanych z sobą po dwie w każdym rzędzie, które wbijano ostrzem w ziemię; rzędy te były w równej odległości od siebie. Gdy miała być przedsięwzięta wyprawa, kapłan odmówiwszy solennie modły, wyprowadzał ze stajni konia, upiększonego rzemieniami, by przeszedł przez włócznię. Jeżeli przestąpił ustawione przed nim rzędy najprzód prawą, a nie lewą nogą, przyjmowano to jako pomyślny znak dla prowadzenia wojny; jeżeli lewą chociaż raz tylko przed prawą podniósł, porzucano zamiar najechania owego kraju […]” [25]. Wróżby z wykorzystaniem konia miały odbywać się również w Radogoszczy. Thietmar opisuje je mniej szczegółowo, zaznaczając jednak, że dotyczyły wielkości ofiary, którą należy złożyć Swarożycowi po powrocie z wyprawy wojennej [26]. W lucickim centrum kultowym do przepowiadania przyszłych wydarzeń wykorzystywano również rzucanie losów — kleromancję[27].
Jak widać, religia Słowian połabskich — przedstawiona nawet w tak dalekim skrócie — wykazuje wiele niezwykle rozbudowanych elementów opisanych na kartach kronik. Obraz ten przedstawia liczne bóstwa i ich posągi wraz z rozwiniętym kultem świątynnym, wróżbiarstwem, a także treściami mitologicznymi. Warto zadać jednak pytanie, czy treści te widoczne są w innych kategoriach źródeł, w tym przede wszystkim w materiale archeologicznym? Teren Połabia to miejsce skąd pochodzi jak dotąd największa kolekcja monumentalnych przedstawień figuralnych interpretowanych jako słowiańskie posągi bóstw. Pierwszym z nich — będącym zarazem jedynym przedstawieniem wielogłowym — jest posąg z wyspy Fischerinsel na jeziorze Tollensee w Meklemburgii. Posąg drewniany o wysokości 178 cm składa się z dwóch postaci o zrośniętym tułowiu i głowach umieszczonych na jednym, siedmiokątnym słupie (il. 1). Co ważne w centralnej części posąg został zniszczony, prawdopodobnie przełamany lub przerąbany. Według niektórych badaczy posąg miałby być śladem kultu anonimowych bliźniaczych bóstw — dioskurów, znanych z indoeuropejskiego materiału porównawczego[28]. Posąg został odkryty na skraju wyspy w kontekście nawarstwień datowanych na XI–XII wiek[29]. Być może taki kontekst odkrycia posągu może dowodzić nie tylko istnienia wielogłowych wizerunków, ale także być śladem działań mających unicestwić pogańskie sacrum przez zniszczenie rzeźby i wrzucenie jej w wody jeziora[30]. Drugi posąg z tego stanowiska został odkryty w centralnej części wyspy. Figura została wykonana w sposób o wiele bardziej schematyczny od wizerunku wyżej opisanego i przedstawiała prawdopodobnie postać kobiecą[31]. Figura ma wysokość 157 cm i przedstawia wizerunek na dwóch nogach (jedna jest zachowana jedynie szczątkowo), ukazany w lekkim rozkroku, z wyraźnie zaznaczonym biustem i głową ze schematycznie zaznaczonymi rysami twarzy. Kolejny pełnowymiarowy drewniany posąg został odkryty w miejscowości Altfriesack. Posąg o wysokości 162 cm został wykonany z drewna dębowego i przedstawia pełną postać męską (il. 2). Głowa posągu ma kształt owalny z silnie zaznaczonym wystającym podbródkiem oddzielonym linią ust i/lub wąsów, widocznym prostym nosem, a także linią czoła biegnącą prostopadle do nosa, która może być również pozostałością po prostym nakryciu głowy w formie czepka. Pomiędzy nogami, w miejscu łona znajduje się okrągły otwór, w którym według niektórych badaczy miał znajdować się fallus[32]. Według najnowszych badań posąg należy datować na 1. połowę VIII wieku, a jego związek z religią Słowian wydaje się nie budzić już wątpliwości[33]. Kolejnym zabytkiem z tego korpusu jest rzeźba z Behren-Lübchin datowana na XI–XII wiek[34].


Rzeźba w postaci kolumny zwieńczonej głową ludzką ma wysokość 145 cm i została wykonana z drewna dębowego. Stan zachowania posągu można określić jako bardzo słaby, na co miały z pewnością wpływ widoczne ślady działania ognia, które prawdopodobnie powinniśmy łączyć z próbą zniszczenia posągu. Kolejną grupą zabytków są dranice z antropomorficznym zakończeniami w formie głowy (niem. Kopfplanke), a najlepiej zachowany egzemplarz z tej kategorii został odkryty w Ralswiek. Rzeźba ma wysokość 93 cm i starannie opracowaną powierzchnię zwieńczoną przedstawieniem głowy z widocznymi rysami twarzy. Widoczne są owalne oczy, długi prosty nos, wąsy, usta z zębami, a także schematycznie wyobrażona broda, która spoczywa na piersi[35]. Deska była dodatkowo malowana, o czym świadczą odkryte resztki barwników białego, czerwonego i czarnego, którymi była pokryta, co doskonale koresponduje z relacją Herborda na temat kunsztu wykonania ścian świątyń. Największy zbiór analogicznych dranic pochodzi z meklemburskiego Groß Raden, gdzie deski służyły do wzniesienia ścian budynku o przeznaczeniu sakralnym (il. 3). Odkryto tam kilkadziesiąt egzemplarzy datowanych na schyłek X wieku zakończonych różnokształtnymi „główkami”[36]. Kolejna deska z terenów Połabia została odkryta na grodzisku w łużyckim Raddusch i datowana jest na 1. połowę X wieku. Zabytek ma wysokość 97,5 cm i nosi ślady działania ognia, a także zniszczenia w dolnej części[37]. Analogią do tych zabytków jest deska z Ostrowa Tumskiego we Wrocławiu odkryta w kontekście budynku interpretowanego jako kącina wzniesiona w latach 30. XI wieku. Deska ma wysokość 163 cm i została wykonana z drewna dębowego ściętego zimą 1032/1033 roku, co można zapewne wiązać z mającą miejsce w tym czasie reakcją pogańską[38], a także być może — z wpływami wieleckimi na terenie Śląska. Zanim przejdziemy do opisu samych budynków interpretowanych w kategoriach sakralnych, zwrócimy uwagę na budzącą wciąż spore wątpliwości grupę kamiennych płaskorzeźb z Alterkirchen, Bergen, Stolpe czy Wolgast (Wołogoszczy)[39].

Niestety, wciąż trudno określić funkcję i precyzyjny czas powstania tych przedstawień, choć o ich związku ze sferą sacrum i próbą zdewaluowania ich znaczenia może świadczyć wmurowanie obiektów z Alterkirchen, Bergen i Wolgast w mury kościoła. Szczególnego znaczenia w tej perspektywie nabiera pierwszy z omówionych egzemplarzy przedstawiający męską postać z ogromnym rogiem w rękach, który został wmurowany w pozycji poziomej w fundamenty XIII-wiecznego kościoła[40] (il. 4).
Opisane wyżej posągi wydają się przynajmniej częściowo potwierdzać informacje znane ze źródeł pisanych. Nieco inaczej sprawa wygląda w kontekście obiektów, interpretowanych jako świątynie, odkrytych na terenie Połabia. Niestety, najważniejszym z nich i posiadającym precyzyjną lokalizację była świątynia w Arkonie, która została bezpowrotnie zniszczona przez erozję klifu półwyspu, a odkrycia dokonane w latach 20. XX wieku przez Carla Schuchhardta to jedynie elementy konstrukcyjne wałów drewniano-ziemnych[41].

Kolejne stanowiska, gdzie odkryto pozostałości budynków interpretowanych w literaturze przedmiotu jako świątynie, to: Berlin-Spandau, Feldberg, Groß Raden, Oldenburg, Parchim czy Ralswiek. Ich interpretacja wydaje się wzbudzać jednak uzasadnione wątpliwości[42]. Najciekawszym z tej grupy obiektów jest z pewnością wyjątkowy budynek z Groß Raden, którego lica ścian zostały wzniesione z opisanych wyżej ozdobnych desek z antropomorficznymi zakończeniami. Z racji swoich ponadprzeciętnych rozmiarów budynek nie pełnił raczej funkcji świątyni sensu stricto, pełniąc być może funkcję hali kultowej. Ta ostatnia interpretacja, choć kusząca, również jest trudna do podtrzymania, ponieważ wewnątrz budynku nie odkryto śladów paleniska, a samo jego pokrycie dachem jest dalece hipotetyczne[43]. Budynek ten z pewnością należy uznać za szczególny, a jego konstrukcja wydaje się być doskonałym przykładem wyrafinowanego budownictwa połabskiego, którego ślady znane są również z innych stanowisk, gdzie odkryto podobne dranice[44]. Biorąc pod uwagę wszelkie wątpliwości oraz specyfikę źródeł archeologicznych, wciąż trudno wskazać jednoznacznie relikty obiektów, które bezsprzecznie pełniły rolę świątyń znanych z barwnych opisów kronikarskich.
Przejdźmy teraz od budownictwa i zabytków o charakterze monumentalnym do przedmiotów miniaturowych odkrytych na terenie Połabia związanych ze sferą przedchrześcijańskich wierzeń. Za najciekawszy zabytek tego typu należy bez wątpienia uznać brązowe okucie z Oldenburga datowane na rok około 1000[45]. Okucie przedstawia bardzo rozbudowaną treść ikonograficzną, na którą składa się pionowy pręt, a także postacie antropo- i zoomorficzne umieszczone na nim w ścisłym porządku (il. 5).

Przedmiot o długości 11,5 cm składa się z pionowej osi, na szczycie której znajduje się centralna postać ubrana w kaftan, ręce ma oparte na biodrach, twarz ma kształt wydłużonego trójkąta, co może być próbą ukazania brody (?). Na przeciwległym końcu znajduje się twarz/maska również o wydłużonym trójkątnym kształcie, po bokach której ukazano dwie głowy końskie. Niestety, jedna z nich jest uszkodzona, co nie przeszkadza jednak widzieć w tym wyobrażeniu swoistej trójgłowej całości. W centralnej części znajdują się dwie postacie ludzkie ustawione do siebie symetrycznie, które również mają łukowato wygięte ramiona podparte pod boki. Postać po prawej stronie wydaje się mieć bardziej obfite, okrągłe kształty, co może wskazywać, że jest to wizerunek ukazujący kobietę. W takiej sytuacji w drugiej postaci należałoby widzieć prawdopodobnie mężczyznę. Ostatnimi elementami tego okucia są stylizowane przedstawienia zoomorficzne, w których ponownie możemy dostrzec sylwetki koni. Dwa z nich, symetryczne względem siebie, znajdują się pomiędzy dolną trójgłową postacią a postaciami ludzkimi, z głowami skierowanymi w stronę ludzi. Trzeci znajduje się nad lewą postacią i ma głowę skierowaną w stronę postaci na szczycie okucia. Wydaje się, że symetryczne względem tego wizerunku przedstawienie konia zostało odłamane. Ten szczegółowy opis zabytków jest w tym miejscu niezwykle istotny, ponieważ pozwoli nam zrozumieć symboliczną treść, która została na nim ukazana. Według Ingo Gabriela wyobrażenie przedstawia podróż słonecznego bóstwa, który będąc woźnicą, przemierza swym rydwanem poszczególne poziomy kosmosu[46]. Ta niezwykle ciekawa interpretacja jest godna uwagi przede wszystkim dlatego, że podejmuje próbę ukazania konkretnego zabytku jako odzwierciedlenia złożonego myślenia mitycznego. Wydaje się jednak, że możemy zaproponować nieco inne odczytanie treści zawartych w tym przedmiocie[47]. Oś kompozycyjna to nie ślad po słonecznym wozie, ale słup, będący materializacją axis mundi, łączący trzy poziomy kosmosu — niebo, ziemię i podziemia. Postać stojąca na jego szczycie we władczej pozie to nie kto inny jak bóstwo uraniczne w typie Świętowita-Peruna, które sprawuje władzę nad całym wszechświatem. Poniżej znajdują się przedstawienia koni, które są pośrednikami pomiędzy światem ludzi — reprezentowanym przez dwie symetryczne względem osi postacie, mężczyznę i kobietę — a bogów. W dolnej postaci widzimy z kolei jedno trójgłowe bóstwo, z jedną głową ludzką i dwiema zoomorficznymi — końskimi. Wizja kosmosu jako trójdzielnej całości jest bardzo charakterystyczna dla wierzeń indoeuropejskich, w tym także słowiańskich, co potwierdzają między innymi dane etnograficzne i religioznawcze[48]. Również źródła kronikarskie wydają się to potwierdzać — przypomnijmy przekaz Ebona na temat kompetencji szczecińskiego Trzygława, który ma panować nad trzema światami: niebem, ziemią i podziemiami: ideo summum deum tria habere capita, quoniam tria procuraret regna, id est celi, terre et inferni [49]. W próbie identyfikacji postaci z okucia może również pomóc analiza posągu Światowida ze Zbrucza[50], na którego najniższym poziomie widzimy trójgłową postać podtrzymującą całą konstrukcję, co interpretuje się jako wyobrażenie Trzygława-Welesa[51]. Dziwić może, że zamiast dwóch ludzkich głów wizerunek na okuciu posiada dwie głowy końskie, jednak jeśli weźmiemy pod uwagę informacje o dzikim, czarnej maści koniu Trzygława, wizerunek wydaje się być spójny, a przedstawiona w dolnej części okucia postać to chtoniczne bóstwo będące mitycznym adwersarzem postaci znajdującej się w górnej części zabytku. Narracja ideologiczna zawarta na okuciu z Oldenburga ukazuje idealne odwzorowanie słowiańskiej kosmologii. Na szczycie axis mundi stoi we władczej pozie bóstwo uraniczne, u jego podnóży kosmologiczny adwersarz w postaci bóstwa chtonicznego. Pomiędzy nimi istnieje świat ludzi — ukazanych jako mężczyzna i kobieta, którzy kontaktują się z bóstwami dzięki mediacyjnemu charakterowi koni. Co ciekawe, zabytek ten posiada kilkanaście analogii z terenów całej Słowiańszczyzny północno-zachodniej, ukazując potrzebę wizualizowania treści religijno-mitycznych w przedmiotach o charakterze luksusowym.
Do grupy takich przedmiotów można zapewne zaliczyć również brązową figurkę ze Schwedt nad Odrą odkrytą na grodzisku datowanym na XI–XII wiek[52]. Odlew przedstawia mężczyznę stojącego w lekkim rozkroku, z rękoma wspartymi o biodra (il. 6).

Na twarzy widoczne są: prosty nos, delikatnie zaznaczone owalne oczy i sumiaste wąsy. Głowa nakryta jest stożkowatą czapą z widocznymi liniami biegnącymi od jej wierzchołka do otoku. Postać ubrana jest w delikatnie rozkloszowaną giezło/koszulę, która zakrywa postać aż do kolan. Zabytek ten określany jest często mianem Świętowita przez analogiczny do tego znanego z Altenkirchen sposób ukazania postaci w szacie długiej do kolan, z sumiastymi wąsami i stożkowatym nakryciem głowy. Warto zwrócić uwagę na fakt, że dwie krótkie nogi nie są jednakowej długości, co uniemożliwiało stawianie figurki na płaskiej powierzchni, a jednocześnie może być dowodem, że omawiany obiekt był częścią większej, zniszczonej całości[53]. Co ciekawe jedno z najstarszych źródeł, gdzie znajdziemy informacje na temat religii połabskich Słowian — kronika Widukinda, wspomina tajemniczy miedziany/mosiężny posążek Saturna simulacro Saturni ex aere fuso[54], który został zabrany przez margrabiego Hermanna po zdobyciu przez jego oddziały Stargardu Wagryjskiego wraz z innymi cennymi przedmiotami, co wskazywać może na jego znaczące, zapewne również dalece pozamaterialne znaczenie[55].

Jak widać, przedchrześcijańska religia połabskich Słowian była w pełni rozwiniętym, zróżnicowanym systemem politeistycznym ze złożonymi instytucjami kultowymi — w postaci świątyń oraz sanktuariów naturalnych w postaci świętych gajów, kapłanami będącymi strażnikami boskich przybytków odpowiedzialnymi za odprawianie obrzędów cyklicznych, składanie ofiar oraz za rytuały wróżbiarskie. W tej mitycznej scenerii funkcjonowało wielu bogów o różnych kompetencjach i randze, których kult daleko wykraczał poza obszar ścisłego Połabia. Bogowie ci niejednokrotnie byli przedstawiani w formie pełnowymiarowych lub miniaturowych wizerunków, których pojedyncze przykłady są dostępne dla naszych interpretacji po dziś dzień. Opisywany świat pogańskiej religijności w formie zinstytucjonalizowanej upadł ostatecznie wraz z upadkiem Arkony w 1168 roku (il. 7), jednak niezmiernie dużo elementów tej duchowości trafiło do kultury ludowej, dzięki której przetrwały kolejne stulecia.
pagan religion
posągi bóstw
Polabian Slavs
figurki wotywne
centres of worship
temples
„Wczesne Średniowiecze” ISSN:
Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnieul. Kostrzewskiego 1, 62-200 Gniezno
t: 61 426 46 41
e: czasopismo@muzeumgniezno.pl






